To trzeba nagłośnić. Horror pakistańskich chrześcijanek - są masowo sprzedawane do Chin!

W tym tygodniu na tapet kładziemy Pakistan. Nie od dziś wiadomo, iż w tym składającym się większości z muzułmanów kraju, prawa kobiet praktycznie nie istnieją. Pakistanki są pod przymusem wplątywane w aranżowane przez krewnych małżeństwa z o wiele starszymi i często niebezpiecznymi mężczyznami. Wiele z nich w trakcie zaślubin nie ma nawet skończonych 14 lat.

Nie posiadają praw obywatelskich, a przyzwolenia społeczne i prawne na przemoc kierowaną w stosunku do nich pozbawiają je swobód, godności oraz poczucia bezpieczeństwa. Na porządku dziennym są tam doniesienia o kolejnych okrutnych „mordach honorowych”, czy przypadkach okaleczania kobiet. Okazuje się, że może być jeszcze gorzej, ponieważ pakistańskie realia są jeszcze bardziej okrutne w stosunku do chrześcijanek, żyjących w mniejszości w tym państwie. W Pakistanie kwitnie bowiem rynek handlu chrześcijańskimi dziewczętami - są masowo sprzedawane do Chin po to, aby uzupełnić luki i deficyty demograficzne tego państwa i stać się żonami dla jego obywateli.

Co czeka pakistańskie żony na sprzedaż?

Proceder ten ze względu na brak odpowiedniego usankcjonowania prawnego, generuje szereg niebezpiecznych zjawisk korzystnych dla świata przestępczego. 

Setki pakistańskich chrześcijanek są przemycane poza granice kraju po to, by stać się towarem na chińskim rynku narzeczonych. Stręczyciele w sposób agresywny i masowy wyszukują przyszłe kandydatki na żony dla obywateli Chin. Często krążą w okolicy katolickich świątyń i nagabują dziewczęta na ulicy. W proceder bardzo często zamieszani są duchowni, służący w tych kościołach. Księża są opłacani przez handlarzy żywym towarem i dzięki swojej pozycji oraz zaufaniu społecznemu, jakim darzą ich rodzice dziewcząt, przekonują krewnych do wysłania ich do Chin.

Kiedy dojdzie do transakcji, rodzice dziewcząt otrzymują kilka tysięcy dolarów oraz obietnicę, iż ich córki otrzymają szansę zaślubin z zamożnymi i dobrze sytuowanymi obywatelami Chin.

Na miejscu czeka na nie jednak przykre rozczarowanie. Kobiety są umieszczane w kompletnie obcym dla nich świecie i kulturze - nie znają języka i obyczajów. Niezdolne do samodzielnej komunikacji, pozostają w całkowitym uzależnieniu od handlarzy, oprawców czy potencjalnego partnera. Żyjąc w odosobnieniu i bez możliwości sprawnej komunikacji są narażane na szereg nadużyć. Bardzo często padają ofiarą przemocy, są bite, a nawet torturowane.

Większość dziewcząt pomimo obietnicy dostatniego życia, zawiera tam związki pod przymusem. Zdarza się, iż umieszczane są w praktycznie odciętych od świata regionach wiejskich. W związku z kwitnącym biznesem, opierającym się na handlu ludźmi, setki tysięcy kobiet nie trafiają na ślubny kobierzec, a wprost do domów publicznych, gdzie bez możliwości protestu młode dziewczęta sprowadzane są do roli prostytutek. W kilkudziesięciu przypadkach stręczycielami zmuszającym ofiary handlarzy do prostytucji stają się mężowie, którzy obiecywali im świetlaną przeszłość w Chinach.

„To przemyt ludzi” - powiedział Ijaz Alam Augustine, Minister Praw Człowieka i Mniejszości w pakistańskiej prowincji Pendżab w wywiadzie dla AP.  

Urzędnik oskarża chiński rząd oraz ambasadę tego kraju w Pakistanie o to, iż administracja przymyka oko na nielegalne importowanie żon i bez próby zakwestionowania transakcji, bez większych przeszkód, wydaje handlarzom wizy i dokumenty uprawniające dziewczęta do wjazdu na teren Chińskiej Republiki Ludowej.

Dlaczego akurat Chiny? Dlaczego chrześcijanki?

W związku z walką z przeludnieniem w Chinach, jeszcze do niedawna obowiązywała tam niezwykle restrykcyjna polityka demograficzna, propagująca posiadanie nie więcej niż jednego dziecka w rodzinie. Działania te negatywnie wpłynęły na równowagę płci wśród chińskiej populacji. W efekcie z czasem w kraju zaczęło brakować kobiet. W związku z tym pojawił się jeszcze jeden problem - "walka o żonę".

Zmiany te wpłynęły bardzo niekorzystnie na całe społeczeństwo. Oprócz zachwiania tradycyjnych wzorców, ról oraz modelu rodziny, ograniczenie urodzeń Chinek stworzyło pole do popisu dla przestępców, parających się handlem ludźmi.

Początkowo panny młode na sprzedaż pochodziły głównie z Wietnamu, Laosu oraz Korei Północnej, ale skala procederu rozszerza się z roku na rok - także na państwa Bliskiego Wschodu, w tym właśnie Pakistan.

Chrześcijanki są dla nich łatwym łupem, ponieważ jest to najuboższa mniejszość, która nie może liczyć na pomoc prawną i socjalną w Pakistanie.

W patriarchalnej kulturze wschodu posiadanie córek jest po prostu nieopłacalne. Bardzo często dzieci płci żeńskiej są tam traktowane jako dodatkowe obciążenia dla domowników, dlatego że zazwyczaj to rodzina panny młodej musi pokryć koszty ceremonii ślubnej i posagu. Chińscy mężowie w całości zdejmują te opłaty z barków krewnych przeszłej żony. Za kobietę płacą od ok. 3500 do 500 dolarów - w kwotę tę wlicza się opłatę dla rodziców, pastora oraz pośrednika.

Pakistan stał się centrum działań bezwzględnych brokerów w zeszłym roku. Od tamtej pory w kraju odnotowano od 750 do 1000 (różne dane) sztucznie aranżowanych małżeństw między Pakistankami wyznania chrześcijańskiego, a obywatelami Chin.

Jedna z pracownic fundacji udzielającej pomocy Wietnamkom, zmuszanym do aranżowanych małżeństw na terenie Chin, stwierdziła, że zapotrzebowanie na kobiety jest tak duże, że nieistotny staje się wygląd partnerki, tylko to czy posiada ona żeńskie narządy rozrodcze.

„Jest to wyłącznie podaż i popyt” - powiedziała. - „Kiedyś było: Czy ma jasną karnację?. Teraz pada pytanie: Czy ona jest kobietą?".

Dramatyczny apel do władz

Human Rights Watch wystosował do władz Chin oraz Pakistanu wezwanie do podjęcia działań, skutkujących niwelacją zjawiska handlu matrymonialnego.

„Pakistańskie kobiety i dziewczynki są stale zagrożone niewolnictwem seksualnym odbywającym się na terenie Chin” - twierdzą przedstawiciele organizacji.

W zeszłym tygodniu aresztowano ośmiu obywateli Chin oraz czterech mężczyzn pochodzenia pakistańskiego, którzy zamieszani byli w struktury organizacji handlującej żonami.

(źródło 1, 2)

Źródło

SKOMENTUJ

4×7 =
Jim 24.02.2020 Ta psudoreligię trzeba zniszczyć jak najszybciej!!