Lewica pluje jadem, nawet w obliczu pandemii. "Koronawirus prezentem dla nacjonalistów”

W dobie ogólnoświatowego zagrożenia przedstawiciele znanej organizacji non profit są przerażeni nie liczbą ofiar śmiertelnego wirusa, a zagrożeniem dla globalizacji. Ograniczenie handlu i przepływu ludzi, to nie kwestia ochrony zdrowia a "prezent dla nacjonalistów i protekcjonistów".

Think tank to organizacja non profit, która pełni funkcję niezależnego komitetu doradczego. Jego eksperci zajmują się sporządzaniem badan i analiz społecznych.

Jej członek -Philippe Legrain, stwierdził iż rozprzestrzenianie się COVID-19 to „dar dla natywistycznych nacjonalistów i protekcjonistów". Choroba, która swoje źródło miała w chińskim Wuhan i pochłonęła już tysiące istnień, jest zagrożeniem przede wszystkim dla globalizacji i integracji międzynarodowej.

Według mężczyzny działania zapobiegawcze są niczym innym jak podsycaniem obaw obcokrajowców, szczuciem ich na siebie. Dzięki chorobie nacjonaliści mają uzasadnienie dla ograniczeń wprowadzanych w światowym przepływie ludzi i handlu międzynarodowym.

Ameryka odcięta od zagranicznych dostaw ma stać się mekką dla nacjonalistów, którzy chcą sprawować jeszcze większą kontrolę w kwestiach imigracyjnych. Kiedy epidemia minie, zwolenników „wolności” czeka według Legraina trudna batalia, ponieważ będą musieli na nowo udowadniać słuszność swoich nieco bardziej otwartych niż reszty poglądów. Otwartość ludzi trzeba będzie budować bowiem na nowo.

Prawicowi politycy w USA wskazują, że koronawirus ujawnił raczej słabości i wypaczenia globalizacji, niż przyczynił się do jej zniszczenia. Być może jest to krok do odwrotu od „nowego porządku świata”.

(źródło)

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

7+8 =