Imigrant porwał własne dziecko, tylko po to by dostać azyl! Wmówił 3-latce, że jej matka nie żyje

Imigrant porwał własne dziecko, tylko po to, aby łatwiej uzyskać zezwolenie na pobyt w Anglii.  Był tak zdeterminowany i bezwzględny, że wmówił maleńkiej dziewczynce, iż jej matka nie żyje. Kobieta przemierzyła pół świata, aby odnaleźć 3-latkę.  Zobaczyła ją po kilku latach za sprawą przypadku i pomocy wplątanego w intrygę Irańczyka - aktualnie obywatela Wielkiej Brytanii.

Rob Lawire był niegdyś instruktorem fitness i właścicielem firmy z dywanami w brytyjskim Leeds. Na początku 2015 roku, kiedy kryzys imigracyjny dopiero pukał do europejskich bram, pochylał się nad losem uchodźców decydujących się na niebezpieczną i nielegalną przeprawę na nasz kontynent w poszukiwaniu spokoju i lepszego życia.

Mężczyzna postanowił więc zgromadzić środki i wyruszyć z pomocą do francuskiego obozu dla uchodźców w Calais. Do „dżungli”, bo tak nazywane było to miejsce, pojechał własną furgonetką po brzegi wypakowaną darami dla potrzebujących.

Początek lawiny wydarzeń

W trakcie kolejnej wyprawy z samozwańczą misją humanitarną poznał niejakiego Rezę i jego maleńką córeczkę o imieniu Bru. Historia tej dwójki chwyciła Brytyjczyka za serce. Imigrant powiedział mu, że zbiegli z Afganistanu, ponieważ byli tam prześladowani przez talibów. Groźba śmierci wisząca nad ich głowami zmusiła ich do ucieczki w nieznane. Reza przyznał, że jego ukochana żona nie miała tyle szczęścia i zginęła. On pognał wraz z dziewczynką do Wielkiej Brytanii po to by wyrwać ją z piekła, przykrych wspomnień i zapewnić warunki do szczęśliwego dorastania.

Pan Lawire był tak wzruszony tą historią, że ryzykując własną reputacją postanowił pomóc Rezie i Bru przedostać się na teren Wielkiej Brytanii. Na granicy psy tropiące udaremniły jego plan. Brytyjczyk stanął przed sądem, a za przemyt ludzi groziło mu kilka lat bezwzględnego więzienia. Reza szargany wyrzutami sumienia, a raczej resztkami skrupułów na sali sądowej, usiłować bronić oskarżonego, biorąc winę na siebie.

W związku z okolicznościami łagodzącymi, karę Roba zamieniono na grzywnę. Jednak po tym jak wyrok zapadł, rodzina Brytyjczyka odwróciła się od niego. Żona odeszła odbierając mu dzieci. Jednak wtedy mężczyzna pocieszał się faktem, iż chciał postąpić słusznie i zgonie z własnym sercem. Chciał przecież pomóc dotkniętym przez los, szczególnie maleńkiej, niczemu niewinnej Bru.

Po tych wydarzeniach Rob nadal angażował się w pomoc uchodźcom, a Reza i Bru wrócili do obozu we Francji. Brytyjczyk jeszcze przez jakiś czas miał z nimi kontakt telefoniczny, jednak i ten po czasie urwał się. Mimo prób odnowienia przyjaźni imigranci zapadli się jak kamień w wodę.

Pewnego dnia mieszkanie Lawire odwiedził reżyser, który słyszał o poszukiwaniach i chciał zekranizować historię dzielnego ojca oraz jego kilkuletniej córeczki. Rob zaczął szukać więc na nowo afgańskich imigrantów, ponieważ pomyślał, że pieniądze za film mogą być dla nich wybawieniem.

Niepokojący e-mail

Na kanwie akcji poszukiwawczej sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Na skrzynkę e-mail brytyjskiego działacza na rzecz pomocy uchodźcom wpłynęła niepokojąca wiadomość od niejakiej Goli. Kobieta twierdziła, że jest matką kilkuletniej Bru i żyje, ma się doskonale, a wraz z młodsza córką poszukuje Rezy oraz dziecka. Według niej imigrant i dziewczynka wcale nie uciekli z Afganistanu.

W rzeczywistości Reza mieszkał wraz z Goli i dziećmi w Iranie. Opuścił dom rodzinny bez wiedzy żony, pozostawiając ją i młodsze dziecko na pastwę losu. Mężczyzna nie był więc uchodźcą politycznym. Marzył o dostatnim życiu w Europie.  Porwana dziewczynka miała być dla niego paszportem, ułatwieniem, dzięki któremu miał większą szansę wziąć urzędników na litość i zalegalizować pobyt.

Goli nie mogła poradzić sobie ze zniknięciem córeczki. Ryzykując życie swoje oraz dopiero co narodzonego dziecka, udała się w morderczą i długa podróż śladem męża. Przebyła długie kilometry pieszo przez tureckie pustkowia, potem z pomocą przemytników wsiadła do pontonu, który zacumować miał u wybrzeży Grecji. Ona i jej córeczka niemal zginęły w morskich odmętach kiedy prowizoryczny statek wywrócił się. Potem przemierzała niemal całą Europę w naczepie ciężarówki wraz z innymi uchodźcami. Schronienie znalazła dopiero w Danii. Tam wykończona podróżą, postarała się o azyl, rozpoczęła kursy i zaczęła prace. Wszystko po to by nabrać sił, zebrać środki i wznowić poszukiwania.

Pomoc kobiecie, wendetą oszukanego przez uchodźce

Ta wiadomość spadła na głowę Brytyjczyka niczym kowadło. Mężczyzna zaryzykował wszystko, wolność i własną rodzinę po to, by pomóc oszustowi i bezwzględnemu manipulantowi. Nie miał podstaw, aby nie wierzyć Goli, Iranka posiadała, bowiem dokumenty potwierdzające jej wersje zdarzeń. Zresztą wystarczyło, że zobaczył jej młodszą córkę, była bardzo podobna do maleńkiej Bru. 

Wraz ze swoimi brytyjskimi przyjaciółmi Lawire postanowił za wszelką cenę pomóc matce odzyskać kontakt z córeczką. Zdeterminowany w działaniu odnowił kontakt z Rezą. Śledził go i namawiał do spotkania, mamiąc obietnicą sporej gaży za sprzedaż poruszającej, aczkolwiek zmyślonej historii, filmowcowi z Hollywood.

Reza najpierw opierał się przez jakiś czas, tak jakby wyczuwał spisek, ale potem przystał na propozycję Brytyjczyka. Za pomocą nadajnika zaszytego w zabawce, Lawir i jego kumple wyśledzili miejsce pobytu imigranta i dziewczynki.

Materiał dowodowy, który zgromadzono w tej sprawie, przyczynił się do zmiany stanowiska Rezy, który umożliwił rodzinie ponowne połączenie. Dziewczynka nie mogła zamieszkać co prawda na stałe z matką w Danii, ponieważ nie pamiętała jej. Przez całe świadome życie ojciec wmawiał jej przecież, że kobieta nie żyje. Goli nauczyła się niemal perfekcyjnie angielskiego po to by dogadać się z podrośniętą już córeczką. Spotkanie całej trójki było niezwykle wzruszające.

Teraz kobieta ze wszystkich sił stara się stanąć na nogi, ułożyć swoje życie i zawalczyć o całkowite odzyskanie córki.  Brytyczyk, który został wplątany w intrygę, odczuwa żal do Rezy, ale mimo wszystko nadal angażuje się w pomoc potrzebującym.

(źródło)

 

 

 

 

Czytaj więcej

Dodaj komentarz

5-1 =